Ekoenergia - jak być przyjaznym dla środowiska?

3 stycznia 2010, 12:02

Świadectwa charakterystyki energetycznej a energooszczędność

Od początku ubiegłego roku każdy nowy dom oddawany do użytkowania musi posiadać tak zwane świadectwo charakterystyki energetycznej. Podobny obowiązek nałożony jest na wszystkie domy i mieszkania sprzedawane na rynku wtórnym. I bardzo żałuję, że ten obowiązek nie jest egzekwowany.

Świadectwo charakterystyki energetycznej w pewien bardzo uproszczony i niedokładny sposób pokazuje bowiem, jak dużo energii zużywa konkretny dom. A to z kolei stanowi pewną prognozę kosztów jego użytkowania...


Obowiązek wykonania świadectwa charakterystyki energetycznej powstał w wyniku nowelizacji Prawa budowlanego i występuje:

  • w przypadku oddawania budynku do użytkowania,
  • w przypadku zawarcia umowy w wyniku której następuje przeniesienie własności budynku, mieszkania lub innego samodzielnego lokalu,
  • w przypadku zbycia spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu.
W pierwszej sytuacji, to inwestor musi okazać świadectwo charakterystyki energetycznej składając papiery o wyrażenie zgody na użytkowanie budynku. W dwóch pozostałych sytuacjach, sprzedający przekazuje nabywcy wraz z nieruchomością odpowiednie świadectwo. Samo świadectwo zaś, według ustawodawcy, ma służyć ocenie charakterystyki energetycznej budynku i zawierać powinno:
  • informację na temat wielkości rocznego zużycia energii do zaspokojenia różnych potrzeb energetycznych budynku,
  • wskazanie możliwych do realizacji robót budowlanych, mogących zmniejszyć zużycie energii.
Jak widać, takie świadectwo w teorii powinno pomóc kupującemu oszacować koszty związane z ogrzewaniem domu i przygotowaniem ciepłej wody użytkowej, które w naszym klimacie stanowią największy udział w kosztach utrzymania domu.

W praktyce, wygląda to odrobinę inaczej.

Przede wszystkim, sposób obliczania charakterystyki energetycznej zawarty jest w odpowiednim rozporządzeniu Ministra Infrastruktury. Rozporządzenie to zawiera przepisy określające sposób wykonywania świadectwa, wraz ze wszystkimi niezbędnymi wzorami, uzupełnionymi w odpowiednich miejscach o odesłania do polskich norm. Co oczywiste, musi ono w związku z tym zawierać pewne uproszczenia. Jednocześnie, aby świadectwa były porównywalne, oblicza się je dla określonych z góry warunków dotyczących na przykład temperatury we wnętrzu domu. Jak wiemy, każdy z nas inaczej odczuwa komfort cieplny a przez to lub mieć w pokojach inną temperaturę.

Świadectwa charakterystyki energetycznej nie pokazują wprost, ile energii dom będzie zużywać w czasie eksploatacji. Co gorsze, najważniejszym wskaźnikiem w świadectwie uczyniono zapotrzebowanie na nieodnawialną energię pierwotną, które z punktu widzenia użytkownika jest bezużyteczne. Bo przecież nie płacimy za energię pierwotną (za węgiel kupowany przez elektrownię) tylko za energię końcową (czyli za prąd). Co gorsza, jeśli dom jest bardzo źle ocieplony a ogrzewany tylko drewnem, ten wskaźnik wyjdzie całkiem niezły, podczas gdy dom będzie zużywać mnóstwo ciepła. Oczywiście na pierwszej stronie świadectwa pokazano też zapotrzebowanie na energię końcową, czyli tę, która pojawia się nam na rachunkach, ale nie jest ona przedstawiona na tym ślicznym zielono-czerwonym pasku.

Żałuję, że nikt nie egzekwuje obowiązku wykonywania tych świadectw dla domów pojawiających się na rynku wtórnym. W tej chwili sam rozważam kupienie domu i informacja od agenta nieruchomości "dom jest zrobiony z cegły i pustaka, a więc tak ciepły, że można chodzić po nim tylko w bieliźnie" mnie absolutnie nie satysfakcjonuje...

3 komentarzy:

Marcin pisze...

Moim skromnym zdaniem świadectwa energetyczne są absolutnie niepotrzebnym, biurokratycznym narzutem. Cieszę się szczerze, że koniec końców popsuli te przepisy, szkoda że nie wywalili ich w diabły.

To tylko dodatkowe pieniądze w błoto, typowy niewytwórczy koszt, nie przynoszący realnego wzrostu wartości.

Wojciech Majda pisze...

Wie ktoś może ile takie świadectwo kosztuje? Na pewno przecież nikt nie robi tego społecznie...

Krzysztof Lis pisze...

@Marcin: przepisy mają błędy i dlatego są złe. Cel jest moim zdaniem jak najbardziej dobry, tak samo jak obowiązek podawania w reklamach samochodu zmierzonego zużycia paliwa. Jedno i drugie zwiększa świadomość kupującego, a o to właśnie chodzi.

@Wojciech: dla domu nowego, albo takiego, który posiada kompletną dokumentację, jest to wydatek rzędu 500 PLN. I rośnie wtedy, gdy trzeba dokonać odkrywek, pomiarów termowizyjnych, i tak dalej...

Prześlij komentarz